piątek, 21 kwietnia 2017

Ukryta podziemna baza rakietowa.

Marecki widzę że się nudzi tam w tej hameryce i dosyła co jakiś czas łamigłówki :-), a że jak widać  uczestnikom tych nie tylko intelektualnych blogowych zabaw bardzo dobrze idzie ich rozwiązywanie, to pójdźmy dalej w tym kierunku :-).

Ciekawy jestem jak tym razem Wam pójdzie ponieważ teren gdzie jest ta baza  nie jest terenem Gór Sowich.
 No to zaczynamy :-) :
 
" pamiętasz ten temat

Od roku 1998 mieszkam i pracuję [zachowam to dla siebie - marecki]. Przypomniało mi się, iż w roku 1986 lub 1987 kilka jednostek ruskich opuszczało teren Polski. Mój ojciec, inż. mgr. [dane zachowam dla siebie - marecki] - jeden z lepszych  w Polsce, przepraszam że tak pisze, ale to fakt, był w komisji która przejmowała poradzieckie tereny.
Raz ojciec wziął mnie ze sobą - był to teren w okolicach Wrocławia, nie mogę powiedzieć dokładniej gdzie, ponieważ lasami jechaliśmy dosyć długo  - można to zlokalizować ponieważ jak dojechaliśmy do tej jednostki, to wojsko radzieckie ją opuszczało i rakiety które wyjeżdżały w tym dniu nie stacjonowały wszędzie - wracając jednak do tematu - to co widziałem w tym dniu nie jest do zapomnienia, to było miasto pod ziemią. Wjeżdżaliśmy wjazdem który był przykryty klapą przesuwaną i po torach kolejowych jechaliśmy może z 30-40 minut do pierwszego dworca z nazwą po niemiecku i małym peronem w marmurze, takich stacji było w tym dniu 6. Były również rozgałęzienia, które były zamurowane i do tamtego czasu ruscy tego nie ruszali. Według informacji które przekazali zamurowania miały grubość 2 metrów i były zabezpieczone, w jaki sposób tego nie wiem. - Rosjanie nie odważyli się ich rozkuć nie wiadomo  - ale co dziwne elektryczność była, światło i inne też, jednak nikt nie wiedział skąd i to samo z wodą, która była w kranach i również nie wiadomo skąd się brała - barwiono rzeczkę która płynęła górą i nic. Po jednym dniu wraz z ojcem - już nie moglem wtedy wejść - ojciec dostał zakaz wprowadzania mnie, ale to co widziałem w tym dniu było dla mnie szokujące, wiem że mój ojciec pracował tam może z trzy tygodnie. Po powrocie do domu zjawili się jacyś panowie , którzy przejęli cala dokumentację, notatki i zdjęcia które zrobiliśmy i tak się skończyła cala impreza, nigdy nie przywiązywałem wagi do tego, aż do dnia w którym przeczytałem  o domniemanym miastu pod Wrocławiem i myślę, że to co widziałem może być częścią tego miasta.
Myślę, ze wszystko trzymane jest w tajemnicy przez władze polskie. Rosjanie tego nie zniszczyli i chyba sami się tego obawiali widząc stan tej instalacji, która była przez nich zabezpieczona. "

No to można teraz połamać sobie nad tym głowę :-) 



P.S.
A to pasuje do tematu jak ulał, można napisać poukrywani kłamcy i krętacze , czyli odcinek pod tytułem " kameleon zmienia kolor" :

https://www.youtube.com/watch?v=cvKOu6Kjs_M

https://www.youtube.com/watch?v=62kj1Up4WKk 

https://www.youtube.com/watch?v=i0_rkw-z4oY 







sobota, 15 kwietnia 2017

Życzenia Świąteczne.

Z okazji Świąt Wielkanocy Życzymy Wam Wszystkim Spokojnych i Radosnych Świąt.

 

Skarby Gór Sowich.

W poprzednim temacie Ruedigera powoli temat zaczął zahaczać o pracowników byłej O.C. oraz o byłe służby WSW oraz UB/SB.  Luck 36 zamieścił taki komentarz :

"Pełne dossier oficera UB/SB Stanisława Siorka - http://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/6999

Major Siorek pomimo że do dzisiaj próbuje się z niego zrobić nieudolnego nawiedzonego wariata, to ani nie był nieudolny ani nie był nawiedzony, a tym bardziej nie był wariatem.

Z dokumentów odnalezionych przez Dolnośląskiego Podróżnika wiemy, że takie rozwiązania opisane w Eksploratorze były już wcześniej zastosowane i przetestowane w określonym miejscu, po których do dziś są widoczne ślady.

 Wracając do majora Siorka, jak widać był szkolony potem jako szyfrant a zaczynał w KBW. Legnica była miastem z którego wspólnie z Rosjanami przeprowadzali różnego typu operacje na  przyległych terenach. Tam też podczas służby terenowej w KBW zetknął się z różnymi sytuacjami dotyczącymi schowków.

Po późniejszych przepychankach personalnych kiedy konkurent utrącił jego awans major Siorek działał w PTE.

Wcześniejsze robienie z niego wariata przez pułkownika SB Czesława B. zapewne było związane z jego planowanym awansem na podpułkownika, i stąd się wzięły różne próby utrącenia konkurenta z czego zresztą wyszedł obronną ręką.

Tam za plecami major miał generałów ze wsi co kombinowali z "Baraniną", dziś po latach już wiadomo że znalezione dzięki Siorkowi monety nie zdążyły wyemigrować do Wiednia do H.D.Raucha. 
To jest taka maleńka sprawa, ponieważ w tle działali generałowie tacy jak Barański który spadł jako ambasador na Kubę, a potem jak go odwołano został handlarzem bronią z ramienia chłopaków ze wsi, Do czasu aż go w roku 1992 capnęła Niemiecka BND, i zrobiła się afera że sprzedają broń Saddamowi do Iraku. Lub taki generał Poradko , ten z kolei wylądował jako ambasador w Kabulu ( nie ma to jak dobre miejsca na wsi-owe interesy), potem sobie powrócił i robił karierę w ZBOWiD.

Potem major Siorek wylądował w archiwach OKBZH 
 i stworzył wrocławskie PTE które było też ciekawym tworem sądząc po składzie :-).

Dziś różni jego "współpracownicy" oraz redahtorzy w prasie próbują z niego zrobić nieszkodliwego dziwaka lekko szurniętego,
a to że nie znał języka niemieckiego, a to że nie było żadnego archiwum, a to że nic nie znalazł, że dostawał szmyrgla bo wywierano na nim presję i tego typu głupoty. A prawda jest zgoła inna. 

Część już  po wojnie zagrabiono i chodzi o to aby nikt już w tych sprawach nie gmerał, a głównie chodzi o to że chłopaki ze wsi nadal szukają.

Kiszczak to nie jedyny który wciąż szukał.